II
Bardzo często mam tak, że chorobliwie przywiązuję się do jednej rzeczy. Pamiętacie nóż po dziadku? To zaledwie ułamek moich możliwości. Nóż został we wspomnieniach, nie czułem namacalnej potrzeby posiadania go, jedynie uporczywie trzymałem go w myślach. Nie tak jak niektóre części garderoby, książki, płyty, przybory artystyczne, szkicowniki i zeszyty. Mam takich pierdół wiele, zdecydowanie zbyt dużo jak na jednego człowieka. Poutykane w szufladach i szafkach spoczywają ukryte, dostępne tylko dla mnie. Dzisiaj opowiem wam o najbardziej trywialnej rzeczy świata. Miałem wyjątkowy pasek do spodni. Wyszukałem go w szmatlandzie, nie był jakiś szczególny. Ot zwykły, skórzany pasek w niczym niewyróżniającym się odcieniu brązu. Kupiłem go w najsilniejszym napadzie manii. Wydawał mi się fantastyczny, wręcz byliśmy sobie przeznaczeni. Nie byłem w stanie wyjść ze sklepu z myślą, że go nie kupię. Byłem tam z mamą. Pokazywałem jej zafascynowany jak cudowną rzecz znalazłem...